Epilog – rozpoznawanie kamieni

W poprzednich postach omówiłem kamienie, których imitacje są często spotykane na rynku minerałów. Pamiętać jednak należy, że inne kamienie również mogą być falsyfikowane. Aby nie być nabitym w przysłowiową butelkę przez nieuczciwych sprzedawców, warto pamiętać o kilku zasadach podczas zakupów.

Szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na kamienie bardzo atrakcyjne, bez wyraźnych skaz, wykazujące jaskrawe, a nawet krzykliwe barwy. O tym, że przyroda nieożywiona, do jakiej niewątpliwie należą minerały i skały, nie lubi zbyt agresywnych kolorów już pisałem.

Za każdym razem, gdy chcemy rozwiać nasze wątpliwości powinniśmy skorzystać z wiedzy dostępnej w każdym smartfonie. Z Wikipedii (najlepiej anglojęzycznej lub z portalu mindat.org) bez trudu uzyskamy informacje o twardości, masie właściwej i możliwych barwach interesującego nas minerału. Dane te pozwolą nam przynajmniej w przybliżeniu rozeznać, czy mamy do czynienia, np. z prawdziwym kryształem, czy z udającym go szkiełkiem.

Spróbujmy przeprowadzić analizę rozpoznania dla, nie opisywanych jeszcze w niniejszym poradniku, granatów.

Dane pozyskane z Internetu powiedzą nam, że granaty wykazują twardość 7 do 7,5 w skali Mohsa. Nie będzie więc problemu z uzyskaniem rysy na szkle. Są ciężkie, ich ciężar to co najmniej 3,4 g/cm3. W przypadku trochę większych okazów bez trudu wyczujemy różnicę w wadze w porównaniu do okazów z grupy kwarcu 2,7 g/cm3 czy chalcedonu 2,6 g/cm3. Dodatkowo, dysponując szkłem powiększającym, możemy spróbować zobaczyć wnętrze okazu w poszukiwaniu wrostków mineralnych lub banieczek gazu. Jak już wielokrotnie było powiedziane: te pierwsze świadczą o autentyczności kamienia, te drugie jednoznacznie wskazują na szkło.

Ostatnim krokiem będzie wykorzystanie gigantycznego zasobu zdjęć w Internecie. W grafikach Google otrzymamy dużą ilość fotografii granatów, do których można porównać badane okazy.

Niestety, istnieją również takie przypadki, gdzie przy rozpoznawaniu podróbek jest niezbędne posiadanie przynajmniej podstawowego doświadczenia mineralogicznego.

Za przykład mogą posłużyć bardzo ostatnio popularne mołdawity, które w wyglądzie przypominają stopione szkło w kolorze butelkowej zieleni.

Po dochodzących do mnie licznych zapytaniach o bębnówkę z mołdawitu, wnioskuję, że pojawiło się w sieci informacyjne podglebie propagujące sprzedaż tych kamieni w formie bębnowanych otoczaków. Tym samym muszę stwierdzić, że dotąd nie spotkałem żadnych w ten sposób obrobionych tektyków (jednym z nich jest mołdawit), ponieważ materiał ten jest niezwykle drogi.

Mimo to, prawa wolnego rynku są nieubłagalne: jeżeli coś jest poszukiwane przez klientów, to pewnie w końcu pojawi się w sprzedaży. Tym sposobem nie wykluczam sytuacji, w której jakiś naciągacz zarobi na bębnowaniu pokruszonych zielonych butelek po piwie sprzedawanych jako bębnowany mołdawit. Proceder ten tym bardziej będzie mógł się rozwinąć, z uwagi na fakt, że odróżnienie mołdawitów od szkła przez amatora wyżej opisanymi metodami jest całkowicie wykluczone.

Autor:

Data publikacji: